Zmarła Irena Paśnik, łączniczka „Miła” z Pułku „Baszta”. Miała 100 lat

Irena Paśnik, uczestniczka Powstania Warszawskiego i łączniczka Pułku „Baszta”, zmarła w wieku 100 lat. O jej śmierci poinformował pod koniec czerwca 2026 roku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski we wpisie w mediach społecznościowych. W październiku powstanka skończyłaby 101 lat.

„Pani Ireno, stolica zawsze będzie Pani wdzięczna. Zawsze będziemy o Pani pamiętać” — napisał Rafał Trzaskowski.

Od fabryki do konspiracji

Przed wojną mieszkała w Warszawie i tam ukończyła szkołę powszechną. W 1939 roku jej ojczym zginął w bombardowaniu. Mając piętnaście lat podjęła pracę w fabryce, co uchroniło ją przed wywózką na roboty do Niemiec. Do konspiracji wstąpiła pod koniec 1942 roku, przybierając pseudonim „Miła”. Najpierw skończyła kurs sanitarny, potem kolportowała podziemną prasę.

„W określonych miejscach rzeczywiście były jakieś pakieciki, które bardzo często przenosiłam (…) Za każdym razem była inna skrytka” — wspominała w relacji nagranej dla Archiwum Historii Mówionej.

W trakcie jednej z akcji zatrzymał ją żandarm. Rewizji uniknęła.

Mokotów, wrzesień 1944

W powstaniu służyła w Pułku „Baszta” na Mokotowie. Dostarczała broń, meldunki i żywność, pomagała też rannym ze Szpitala Ujazdowskiego. W połowie września 1944 roku znalazła się pod ostrzałem na rogu Chełmskiej i Belwederskiej, gdzie wokół niej ginęli ludzie. Osłoniła wtedy dwóch rannych żołnierzy.

„Rękoma wykopałam dół i zrobiłam coś w rodzaju okopu. Tamci byli ranni (…) leżeliśmy, dopóki się nie zrobiło ciemno” — opisywała.

Po zapadnięciu zmroku przeciągnęła obu przez ostrzeliwaną aleję Sobieskiego do punktu sanitarnego AK. Obaj przeżyli.

Ucieczka i fałszywe kenkarty

Po kapitulacji Mokotowa wmieszała się w kolumnę cywilów pędzonych do Pruszkowa. W czasie marszu przez Włochy uciekła razem z trzema osobami i ukryła się w Konstancinie. Tam z Władysławem Pietrzakiem, pseudonim „Prus”, zaczęła wyrabiać fałszywe dokumenty tożsamości dla uchodźców z Warszawy. Kenkarty robiono na drukach zdobytych na niemieckich posterunkach, a Paśnik sama je przewoziła, chroniąc warszawiaków przed aresztowaniem i wywózką.

„Spotykali mnie ludzie: »Kenkarta«. Mówię: »Nie mam wcale kenkarty«. – »No to musisz zrobić« (…) I znów te kenkarty nosiłam” — mówiła o reakcjach tych, którym pomogła.

Jej służbę zakończył formalnie rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej ze stycznia 1945 roku. Ostatnim powstańczym epizodem w jej relacji był powrót do zburzonego miasta na wojskową defiladę.

„Jednego dnia przyszliśmy z Konstancina, odebraliśmy defiladę i wróciliśmy (…) płonęła Marszałkowska po obydwu stronach” — wspominała.

Relacje Ireny Paśnik pozostają w zbiorach Archiwum Historii Mówionej.

Comments

Loading...