Koniec świata, a potem nagła euforia. Medycy zdradzają, co może dziać się z Donaldem Trumpem
Drastyczne zmiany nastrojów Donalda Trumpa zaniepokoiły świat. W ostatnich dniach prezydent USA zaprezentował nagłe i skrajne zwroty w swoich wypowiedziach dotyczących konfliktu na Bliskim Wschodzie. Zaczęło się od ostrzeżeń o nadchodzącej zagładzie, włącznie z groźbą, że „cała cywilizacja umrze tej nocy”. Zaledwie kilka godzin później ogłosił nadejście „Złotego Wieku”, zapowiadając globalny pokój. Tak gwałtowne huśtawki emocjonalne wzbudziły poważne obawy ekspertów.
Ekspert diagnozuje otępienie czołowo-skroniowe
Psycholog dr John Gartner, były wykładowca Johns Hopkins University, alarmuje, że obecne zachowanie Trumpa wskazuje na postępującą degradację neurologiczną. W wywiadach dla amerykańskich mediów podkreśla, że prezydent nie jest już tym samym człowiekiem, którym był jeszcze cztery tygodnie temu.
„Trump pokazuje oznaki otępienia czołowo-skroniowego. […] Nie jest tym samym człowiekiem, którym był zaledwie cztery tygodnie temu” – ostrzega dr Gartner.
W przebiegu tej choroby kluczowe nie są tylko deficyty pamięci, ale przede wszystkim gwałtowne zmiany w zachowaniu i utrata kontroli nad emocjami.
Niezrozumiały tok myślenia – kolejne sygnały ostrzegawcze
Dr Gartner nie jest osamotniony w swoich obserwacjach. Coraz więcej lekarzy i specjalistów z USA zwraca uwagę na niepokojące symptomy podczas publicznych wystąpień 79-letniego prezydenta. Dr Vin Gupta, pulmonolog i analityk medyczny, zauważa problemy z utrzymaniem wątku oraz pojawiający się słowotok.
Specyfikuje objawy przypominające etapy postępującej demencji:

- nielogiczny tok myślenia,
- trudności ze znalezieniem właściwych słów,
- utrata spójności podczas dłuższych wypowiedzi.
„Objawy rozwijają się i pogarszają z czasem”, podkreśla dr Gupta.
Wołanie o niezależną ocenę stanu zdrowia prezydenta
Znany kardiolog i profesor medycyny na George Washington University, dr Jonathan Reiner, zyskał rozgłos po wezwaniu Kongresu USA do przeprowadzenia niezależnej oceny zdolności poznawczych lidera Białego Domu. Jego zdaniem ignorowanie takich sygnałów u osoby zajmującej tak kluczowe stanowisko stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Genetyczny cień ojca i dylematy etyczne w diagnozie
W kontekście poważnych podejrzeń dotyczących stanu zdrowia Trumpa powraca historia jego rodziny. Ojciec prezydenta, Fred Trump, dożył 93 lat, lecz przez długi czas zmagał się z chorobą Alzheimera. Sam zainteresowany w wywiadach (m.in. dla „New York Magazine”) zapewnia o doskonałym zdrowiu i świetnej kondycji genetycznej, jednak specjaliści pozostają sceptyczni. Nasilający się stres, zwłaszcza podczas rządów i sytuacji konfliktowych, stanowi sprzyjające środowisko do rozwoju schorzeń neurodegeneracyjnych.
Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zwykle powstrzymuje się od diagnozowania osób publicznych „na odległość” – reguła ta znana jest jako reguła Goldwatera. Niemniej, zdaniem dr Lance’a Dodesa, profesora Harvard Medical School, gdy polityk z jawnie socjopatycznymi skłonnościami zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością, ostrzeganie opinii publicznej staje się etycznym obowiązkiem lekarzy.
Niebezpieczeństwo decyzji pod wpływem impulsu
Obawy ekspertów są o tyle poważne, że w rękach Trumpa spoczywają kody nuklearne oraz decyzje o życiu i śmierci milionów ludzi. Zmienna retoryka prezydenta – od apokaliptycznych wizji wojny po nagłe ogłoszenia światowego pokoju – wskazuje na potencjalną niestabilność emocjonalną i poznawczą. To poważny sygnał alarmowy dla środowisk medycznych i politycznych.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa międzynarodowego kluczowe jest, aby osoby decydujące o losach świata dysponowały pełną sprawnością umysłową. Obecne zachowania Trumpa i jego decyzyjność zdają się tej normie nie odpowiadać, co rodzi coraz głośniejsze apele o rzetelną ocenę jego stanu zdrowia.
Comments