Które wędliny omijać przy zakupach. MOM, fosforany i nadmiar soli na etykiecie

Wędliny z mięsem oddzielonym mechanicznie (MOM), produkty nastrzykiwane solanką oraz mielonki z dużą ilością wypełniaczy to według redakcji WP Kobieta produkty, których lepiej nie wkładać do koszyka. Nazwy w rodzaju „tradycyjna” czy „babuni” często maskują skład odbiegający od prawdziwego mięsa.

Czego unikać na półce

MOM to masa uzyskiwana z resztek — ścięgien, chrząstek i zmielonych kości. Ma niską wartość odżywczą i wysoką zawartość tłuszczu. Jeśli MOM widnieje na początku składu parówek czy pasztetu, lepiej odłożyć produkt na półkę.

Wędliny nastrzykiwane wodą i fosforanami (E450, E451, E452) potrafią ważyć więcej, niż wynosi masa surowca. Z 1 kg mięsa producent uzyskuje w ten sposób nawet 1,5 kg „wędliny”. Objawem są szynka, z której po przekrojeniu wycieka woda, i śliska powierzchnia po dwóch dniach w lodówce.

Mielonki i konserwy turystyczne to zazwyczaj produkty wysokoprzetworzone, w których mięso stanowi mniejszość. Resztę tworzą skrobia ziemniaczana, błonnik pszenny, białko sojowe i duże ilości soli.

Azotan sodu (E250) jako sól peklująca występuje praktycznie w każdej wędlinie, ale problemem jest jego nadmiar. Bardzo intensywny, różowy kolor wskazuje na mocne przepeklowanie. Azotany w nadmiarze mogą działać rakotwórczo, zwłaszcza po obróbce cieplnej, na przykład smażeniu.

Jak czytać etykietę

Wydajność pokazuje udział mięsa. Zapis „ze 100 g mięsa przygotowano 120 g produktu” dotyczy wędlin podsuszanych, a „100 g produktu zawiera 95 g mięsa” — pozostałych. Mniej niż 80–85 g mięsa w 100 g oznacza, że reszta to wypełniacze.

Krótki skład to podstawa: mięso, sól, przyprawy oraz ewentualnie glukoza lub naturalne ekstrakty. Im dłuższa lista składników z literą „E”, tym gorzej. Dobra szynka nie powinna być idealnie gładka i lśniąca — tęczowy odblask świadczy o dużej ilości fosforanów. Powinna mieć widoczne włókna mięśniowe.

Cena bywa sygnałem. Jeśli gotowa wędlina jest tańsza niż surowe mięso, prawdopodobnie „uszlachetniono” ją wodą i chemią. Najpewniejszym wyborem pozostaje samodzielne upieczenie mięsa w domu, dające pełną kontrolę nad składem. Przy gotowych produktach redakcja radzi sięgać po wyroby podsuszane, takie jak krakowska sucha czy polędwica sopocka, i czytać drobny druk na opakowaniu.

Comments

Loading...