Tak oszukują na mięsie. Supermarkety robią z nas naiwniaków, a ty jeszcze za to płacisz

Codziennie konsumenci przemierzają alejki sklepowe, ufając oznaczeniom i deklaracjom producentów. Tymczasem rzeczywistość często odbiega od tych zapewnień. W całej Unii Europejskiej oszustwa żywnościowe, w tym na mięsie, generują straty dla konsumentów sięgające 8–12 miliardów euro rocznie. Co naprawdę trafia na nasze talerze i jak uniknąć oszustwa? Warto to wiedzieć, by nie płacić za „fałszywy” produkt.

Jak zmieniły się nawyki zakupowe Polaków?

Codzienne zakupy to dla wielu Polaków spore wyzwanie, bo wybór sklepu decyduje o jakości i cenie produktów. Dyskonty oraz duże supermarkety od lat przyciągają klientów niskimi cenami, ale jednocześnie przyczyniają się do marginalizacji lokalnych rzeźni.

Przeciętny klient odwiedza sklep średnio trzy razy w tygodniu, wydając przy kasie znaczną część pensji. Choć obsługa często budzi niezadowolenie, wygoda i pozorne oszczędności kuszą nabywców. Inflacja, która obciąża domowe budżety, zmusza do szukania tańszych opcji – stąd popularność promocji w dyskontach.

obrazek

W praktyce jednak niska cena nie zawsze oznacza wysoką jakość, co szczególnie widać w dziale mięsnym, gdzie oferowane mięso często nie spełnia zapowiadanych standardów.

Dlaczego paczkowany schab w marketach jest zwykle tańszy niż u lokalnych dostawców? Tajemnica kryje się w ogromnej skali zakupów oraz nie zawsze przejrzystych praktykach wielkich sieci handlowych, które sprzedają asortyment odbiegający od rzemieślniczych norm.

Kontrole i manipulacje na rynku mięsnym

Sięgając po mięso z biało-czerwoną flagą, z pozoru kupujemy produkt polskiego pochodzenia. Tymczasem inspektorzy IJHARS ujawniają, że część mięsa – np. wieprzowina z Niemiec – jest przepakowywana i sprzedawana jako polska. Problem narasta i jest często opisywany w branżowych mediach.

Supermarkety wykorzystują patriotyzm konsumencki do zwiększania sprzedaży, oferując tańsze zamienniki z zagranicy zamiast wspierać krajowych hodowców. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej nieuczciwych praktyk.

Producenci opanowali „lifting” mięsa, stosując m.in. iniekcję roztworów wodnych, by zwiększyć masę. Podczas smażenia mięso uwalnia podejrzaną ilość płynów – płacimy za wodę, a nie za białko.

To zjawisko potwierdza raport IJHARS z 2024 roku, prowadząc do zawyżonych rachunków konsumentów. Inny przykład to brazylijska wołowina z nielegalnym hormonem wzrostu – estradiol – która trafiła na rynek UE i jest przedmiotem postępowań.

Dlaczego proceder wciąż trwa?

Mimo organów chroniących konsumentów, takie praktyki nie są skutecznie zwalczane, bo kary dla wielkich sieci są symboliczne w porównaniu z ich zyskami. Mandaty traktowane są jako koszt działalności, a nie odstraszacz.

Straty z fałszowania produktów ponoszą zwykli konsumenci, narażając się nie tylko na utratę pieniędzy, ale i na ryzyko zdrowotne od konserwantów czy innych substancji. Sklepowe półki wymagają ostrożności.

Eksperci zgadzają się: dopóki opłacalność przewyższa ryzyko, a menedżerowie nie ponoszą realnej odpowiedzialności, problem będzie trwał. Nawet piękne opakowanie może skrywać surowce niższej kategorii.

Dopóki nie zaczniemy uważniej czytać etykiet i krytycznie oceniać niskich cen, będziemy sponsorować zyski sieci handlowych z własnej kieszeni.

Comments

Loading...