Nieuchronnie zbliża się Tłusty Czwartek, kiedy Polacy tłumnie ruszą po pączki i faworki. W tym roku wizyta w najsłynniejszej cukierni w kraju może zaskoczyć przy kasie – cena pojedynczego pączka ustalona przez gwiazdę gastronomii jest tak wysoka, że w wielu przypadkach odbiera apetyt.
Tłusty Czwartek to wyjątkowy dzień w roku, kiedy oficjalnie zapomina się o liczeniu kalorii. Tradycja nakazuje, by było tłusto, słodko i obficie – inaczej grozi pech. Pożeranie pączków i faworków to nie tylko kwestia smaku, ale niemal obywatelski obowiązek, zapewniający pomyślność przez kolejne miesiące.

Co roku przy cukierniach powtarza się ta sama scena: ogromne kolejki i nieformalna rywalizacja, kto zje więcej. W 2026 roku świętowanie wypada 12 lutego. Media społecznościowe wypełnią zdjęcia z lukrem i konfiturą, a celebryci podkreślą, że nie trzymają się diet pudełkowych.
Największą sensację wzbudza Magda Gessler i jej słynne pączki. Restauratorka od lat wyznacza standardy, a jej oferta w „U Fukiera” czy „Słodki Słony” to legenda, za którą trzeba słono zapłacić. Podczas gdy w zwykłym sklepie pączek kosztuje kilka złotych, tu jedna sztuka równa się cenie solidnego posiłku. Dla jednych to przesada, dla innych – cena za najwyższej jakości masło, domową konfiturę i prestiż marki. Magda Gessler doskonale wie, że luksus kosztuje, nawet jeśli jest smażony na głębokim tłuszczu.
Wieczorem nie zabraknie narzekań na zgagę i obietnic detoksu, ale w Tłusty Czwartek nikt nie myśli o sałatkach. Liczy się wyłącznie, by pączek był świeży, puszysty i dobrze nadziany. W Polsce szczęście mierzy się gramami cukru pudru.
Pączki Magdy Gessler – co w ofercie?
Magda Gessler to postać znana niemal każdemu Polakowi. Królowa TVN-u, która wzbudza emocje w „Kuchennych Rewolucjach”, stworzyła imperium gastronomiczne. Jednym z flagowych punktów jest warszawska cukiernia Słodki Słony, prowadzona z córką Larą – kultowe miejsce i symbol luksusu, na który wielu pozwala sobie sporadycznie.
W tym roku przygotowania do Tłustego Czwartku idą pełną parą. W ofercie dominują klasyczne smaki: róża i malina. Dla miłośników chrupiących słodkości są faworki w ozdobnych pudełkach.
Tłusty Czwartek zbliża się wielkimi krokami! Tego dnia (12.02) dostępne będą pączki w dwóch smakach: róża i malina! – zachęca cukiernia.
Lokal otworzy drzwi o 8:00, ale każdy, kto choć raz stał w kolejce, wie, co to oznacza: kilkudziesięciometrowe ogonki i godziny oczekiwania na mrozie. Największe emocje budzi jednak cena na paragonie. Internauci dopytują o stawki, a liczby przyprawiają o zawrót głowy.
Wydanie 25 złotych za pączka brzmi dla wielu jak żart, ale Gessler podkreśla, że wysoka jakość kosztuje. Prawdziwe masło, domowe konfitury bez sztucznych dodatków – to nie jest tanie. Długie kolejki pokazują, że magia nazwiska działa. Pytanie: czy jeden taki pączek wart jest czekania i uszczuplenia portfela kwotą, za którą w markecie kupilibyśmy karton drożdżówek?
Cena pączków u Magdy Gessler – twardy orzech do zgryzienia
Tłusty Czwartek to coroczny rytuał w polskim internecie: sprawdzanie cen u Gessler. Choć każdy wie, że tanio nie będzie, stawki w „U Fukiera” czy „Słodki Słony” regularnie podnoszą ciśnienie szybciej niż mocna kawa.
W 2026 roku klasyczny pączek z różą lub maliną kosztuje 25 złotych, a warianty premium (śliwka z czekoladą, adwokat) – 26 złotych. Faworki to 130 złotych za opakowanie, mini pączki – 80 złotych za zestaw.
Można narzekać, ale Gessler trzyma ceny, argumentując: jakość musi kosztować. Pączki smażone na smalcu, bez chemii – to produkt dla tych, którzy wolą jedną wyborną sztukę niż pół pudełka marketowych wyrobów.
Dla wielu cena to bariera, ale kolejki i tak będą gigantyczne. Gessler sprzedaje nie tylko pączka, ale prestiż i wyjątkowy smak. W Tłusty Czwartek Polacy przymykają oko na ceny, fundując sobie „rozpustę”.
Ceny u Gessler to element popkultury – symbol drożyzny lub podatku za luksus. Dopóki ludzie płacą 25 złotych za pączka, nie ma powodu do obniżek. W końcu tego dnia liczenie kalorii i złotówek schodzi na dalszy plan.
Comments