Emulgatory, sztuczne słodziki i barwniki obecne w żywności wysokoprzetworzonej mogą u części osób zaburzać skład mikrobiomu jelitowego i nasilać stan zapalny — wynika z badań prowadzonych m.in. w Instytucie Pasteura i King’s College London.
W jelitach człowieka żyje ogromna społeczność mikroorganizmów, która wpływa na metabolizm, odporność, a nawet nastrój. Melissa Lane, epidemiolożka żywienia z Deakin University, porównuje różnorodność bakterii jelitowych do lasu — im bardziej zróżnicowany, tym stabilniejszy i mniej podatny na zaburzenia. Prof. Sarah Berry z King’s College London opisuje mikrobiom jako dodatkowy organ. Produkty wysokoprzetworzone (UPF) i dodatki do żywności potrafią ten ekosystem rozchwiać, zwłaszcza gdy pojawiają się w diecie codziennie.
Emulgatory pod największą lupą
Najwięcej kontrowersji budzą emulgatory, bo trafiają do bardzo wielu produktów. Łączą tłuszcz z wodą, poprawiają teksturę i przedłużają świeżość — to dzięki nim lody mają kremową konsystencję, a pieczywo pozostaje miękkie przez wiele dni.
Zespół Benoita Chassainga z Instytutu Pasteura sprawdził działanie dwóch popularnych emulgatorów na myszach. Nawet niewielkie dawki sprawiały, że bakterie zbliżały się do ściany jelita, co wywoływało stan zapalny. U zwierząt z wcześniejszą podatnością na problemy jelitowe reakcja była silniejsza. Dane populacyjne pokazują z kolei zależność między większą ekspozycją na emulgatory a ryzykiem części chorób metabolicznych i nowotworów. W mniejszych badaniach z udziałem ludzi obserwowano zmiany w składzie mikrobiomu i spadek liczebności korzystnych bakterii.

Obok emulgatorów wymieniane są sztuczne słodziki i barwniki. Rzecz nie w tym, że każdy dodatek szkodzi — problemem bywa efekt łączny, czyli częste sięganie po produkty, w których takich składników jest wiele, a błonnika i naturalnych związków roślinnych mało.
Chorzy na Crohna odczuli różnicę
Badacze wiążą zaburzenia mikrobiomu z wyższym ryzykiem IBS, nieswoistych zapaleń jelit oraz z nasilonym stanem zapalnym. Chassaing wspólnie z Kevinem Whelanem z King’s College London przebadał pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna. Ci, którzy ograniczyli emulgatory, częściej zgłaszali złagodzenie objawów niż uczestnicy jedzący je w typowych ilościach.
Oficjalnych zaleceń nakazujących unikanie emulgatorów na razie nie ma. Dodatków jest zbyt wiele, a nauka wciąż ustala, które sprawiają najwięcej kłopotu i czy groźniejszy jest pojedynczy składnik, czy dopiero ich mieszanka. Znaczenie ma też sam stopień przetworzenia produktu — w jednym z badań Lane wykazała, że dieta oparta na UPF potrafi obniżyć różnorodność mikrobiomu.
Praktyczny wniosek badaczy sprowadza się do ograniczania produktów wysokoprzetworzonych tam, gdzie to możliwe, i uważniejszego wyboru przekąsek. Im więcej świeżych produktów, błonnika i roślinnych związków bioaktywnych w jadłospisie, tym większa szansa na stabilny mikrobiom.
Comments