Dwa polskie miasta na „liście celów” Kremla. Moskwa ujawniła szczegóły
W połowie kwietnia 2026 roku rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało listę zakładów w Europie, które według Moskwy pomagają Ukrainie budować drony. Znalazły się na niej dwa polskie miasta: Mielec i Tarnów. Dzień później Dmitrij Miedwiediew nazwał tę listę wprost spisem „potencjalnych celów” dla rosyjskiej armii.
Co dokładnie ogłosiła Moskwa
Zestawienie rosyjskiego resortu obrony obejmuje 21 podmiotów. Jedenaście z nich Rosjanie opisali jako „oddziały firm ukraińskich w Europie”. Pozostałe dziesięć to według Moskwy producenci podzespołów do dronów używanych na froncie. Mają działać w Turcji, we Włoszech, w Hiszpanii, Niemczech i Czechach.
Wśród „ukraińskich oddziałów” wymieniono Londyn, Monachium, Rygę, Wilno oraz dwa miasta z Podkarpacia i Małopolski: Mielec i Tarnów. Rosyjska agencja TASS podała, że w obu polskich miastach mają się znajdować oddziały ukraińskiej firmy Ukrspecsystems. Firma znana jest z produkcji bezzałogowców rozpoznawczych i uderzeniowych.
„Śpijcie słodko, europejscy partnerzy”
Najostrzej listę skomentował Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i premier Rosji, a dziś wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. We wpisie z 15 kwietnia napisał, że komunikat ministerstwa trzeba czytać dosłownie. Jego zdaniem lista europejskich zakładów produkujących drony i inny sprzęt jest listą potencjalnych celów dla rosyjskich sił zbrojnych.
Dodał też zdanie, które wiele mediów odebrało jako groźbę: to, czy uderzenia staną się rzeczywistością, zależy od tego, co wydarzy się dalej. Wpis zakończył ironicznym „śpijcie słodko, europejscy partnerzy”.
Dlaczego właśnie Mielec i Tarnów
Oba miasta od lat kojarzą się z przemysłem. Mielec to jedno z najważniejszych zagłębi lotniczych w Polsce i siedziba specjalnej strefy ekonomicznej, w której działa wiele firm z branży maszynowej. Tarnów ma długą tradycję produkcji zbrojeniowej. Zakłady Mechaniczne Tarnów należą do polskiej zbrojeniówki. Wiosną tego roku ruszyła tam produkcja elementów dla programu obrony przeciwdronowej SAN.
Obecność firm współpracujących z Ukrainą w takich ośrodkach nie jest niczym zaskakującym. Polska od początku wojny jest jednym z głównych zapleczy logistycznych i przemysłowych dla walczącego sąsiada.
Groźba czy zastraszanie?
Rosyjskie listy „celów” nie są nowością. Moskwa regularnie publikuje zestawienia firm, instytucji i osób, które uznaje za wrogie. Robi to zwykle wtedy, gdy chce wywrzeć presję na kraje wspierające Ukrainę. Eksperci zwracają uwagę, że takie komunikaty działają przede wszystkim psychologicznie. Mają wywołać niepokój mieszkańców i zniechęcić firmy do współpracy z Kijowem.
Sam Miedwiediew słynie z bardzo ostrych wpisów w mediach społecznościowych, które nie zawsze przekładają się na działania Kremla. Nie zmienia to faktu, że wskazanie konkretnych polskich miast z nazwy jest kolejnym sygnałem, iż Rosja traktuje polski przemysł obronny jako element wojny.
Co to oznacza dla mieszkańców
Polska jest członkiem NATO, a atak na jej terytorium uruchomiłby mechanizmy obrony sojuszniczej. Mimo to warto pamiętać o podstawowych zasadach. Komunikaty o zagrożeniach należy śledzić w oficjalnych kanałach, takich jak Alerty RCB czy strony urzędów wojewódzkich. Warto też sprawdzać źródła informacji, zanim się je udostępni. Dezinformacja to jedno z ulubionych narzędzi rosyjskich służb, a panika wywołana fałszywymi doniesieniami bywa dla nich równie cenna jak prawdziwe zagrożenie.
Comments