Królik – 21 g białka i 8 g tłuszczu w 100 g. Polacy jedzą go dziś śladowe ilości

Mięso królika zawiera około 21 g białka i zaledwie 6–8 g tłuszczu w 100 gramach, a mimo to praktycznie zniknęło z polskich talerzy. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu pieczony królik był daniem świątecznym i elementem wystawnych obiadów, dziś w wielu sklepach mięsnych trzeba go zamawiać z wyprzedzeniem.

Skład, który wygrywa z popularniejszą konkurencją

Porcja królika dostarcza mniej więcej 130–170 kcal, czyli mniej niż większość części wieprzowiny i wołowiny. Białko jest pełnowartościowe i dobrze przyswajalne, co stawia to mięso w jednym rzędzie z piersią z kurczaka i indykiem. Włókna mięśniowe są krótkie i delikatne, dlatego mięso rozpada się po niedługim duszeniu i nie wymaga długiego rozbijania ani marynowania.

Królik ma też korzystny profil mineralny — jest źródłem żelaza, fosforu, potasu, selenu oraz witamin z grupy B, w tym B12. Zawartość cholesterolu i sodu jest niższa niż w mięsie czerwonym, co sprawia, że dietetycy polecają go osobom z nadciśnieniem, po zabiegach kardiologicznych i w dietach redukcyjnych. Ze względu na niską alergenność bywa wprowadzany do jadłospisu małych dzieci.

Dlaczego zniknął z kuchni

Za spadkiem spożycia stoi kilka powodów naraz. Zniknęły przydomowe klatki, które w PRL-u były w niemal każdym gospodarstwie na wsi i na obrzeżach miast — królik był wtedy mięsem tanim, bo własnym. Hodowla towarowa w Polsce rozwinęła się słabo, a ceny w detalu przewyższają dziś drób kilkukrotnie. Dochodzi do tego bariera psychologiczna: dla części konsumentów królik pozostaje zwierzęciem domowym, a nie surowcem kuchennym.

Efekt jest taki, że statystyczny Polak zjada rocznie ułamek kilograma tego mięsa, podczas gdy spożycie drobiu przekracza 30 kg na osobę. We Włoszech, Hiszpanii, Francji i na Malcie królik nadal utrzymuje się w regularnym menu, a tamtejsza gastronomia traktuje go jak zwykły składnik, nie jak ciekawostkę.

Jak go przyrządzić, żeby nie wysechł

Największym błędem jest pieczenie chudego mięsa w zbyt wysokiej temperaturze bez tłuszczu. Comber i udka najlepiej wychodzą duszone w niskiej temperaturze pod przykryciem, z dodatkiem boczku, śmietany albo białego wina. Klasyczny polski przepis zakłada szpikowanie słoniną, obłożenie plastrami wędzonki i pieczenie w naczyniu żaroodpornym.

Sprawdza się także marynata z oliwy, czosnku, tymianku i rozmarynu, w której mięso spędza kilka godzin przed obróbką. Przednie części i żeberka, twardsze od combra, nadają się na wywar i na potrawkę z warzywami korzeniowymi. Całą tuszkę można podzielić na sześć do ośmiu porcji, co przy jednym zakupie daje materiał na dwa różne dania.

Comments

Loading...