Po 60. ten błąd w makijażu dodaje lat. Makijażystki radzą, co zmienić

Makijaż, który świetnie wyglądał w wieku 40 lat, po sześćdziesiątce potrafi nagle dodać lat. Skóra robi się bardziej sucha, brwi jaśnieją, a rysy się zmieniają. Makijażystki, które same są po sześćdziesiątce, w rozmowie z HuffPost podzieliły się radami, co warto zmienić. To ich opinie i doświadczenia, a nie sztywne zasady.

Róż nałożony za wysoko

Ariane Poole, 66-letnia twórczyni marki kosmetyków, zwraca uwagę na częsty błąd: róż kładziony zbyt wysoko na kościach policzkowych. Przyciąga on wzrok do okolic pod oczami i do opadających policzków. Jej rada: nakładaj róż dokładnie na kość policzkową, nie wyżej. Tricia Cusden, 75-letnia założycielka marki Look Fabulous Forever, poleca róż w formule kremowej, przechodzącej w puder, bo łatwiej go rozprowadzić we właściwym miejscu.

Czarna kreska do samego kącika

Czarny eyeliner na oku, które traci wyrazistość, może wyglądać ostro. Poole radzi zamienić go na grafitowy albo głęboki granatowy. Drugi błąd to prowadzenie kreski aż do zewnętrznego kącika. Według makijażystki może to sprawiać, że oko wygląda na opadające. Lepiej zatrzymać kreskę tuż przed końcem oka, wtedy oko optycznie się otwiera. Wizażysta Brett Freedman dodaje, że najciemniejszym akcentem może być tusz do rzęs, a kreska może być brązowa.

Brwi w dawnym kolorze włosów

Jeśli włosy posiwiały albo są jaśniejsze, brwi podkreślone kredką w dawnym, ciemnym kolorze mogą wyglądać ciężko. Cusden proponuje miękki odcień taupe, czyli szarobrązowy. Poole przypomina, że brwi starzeją się nierówno, więc każdą trzeba ocenić osobno. Końcówka brwi powinna biec prosto, a nie opadać w dół.

Podkład, korektor i puder

  • Bazę pod makijaż warto stosować, bo na suchej skórze podkład szybciej znika. Cusden uważa ją za rozwiązanie większości problemów z trwałością.
  • Kolor podkładu dobieraj do szyi, a nie do twarzy, radzi Poole.
  • Korektor nakładaj po podkładzie lub kremie koloryzującym, nie przed nim.
  • Zamiast samego pudru Sandy Linter, 76-letnia makijażystka, poleca połączenie kremu, bazy i podkładu, które daje bardziej promienny efekt.

Makijaż mamy w ośmiu krokach

Dobrym przykładem jest metamorfoza, którą opisał „Super Express”. Makijażystka Nikki Makeup umalowała swoją mamę po sześćdziesiątce, używając kilku podstawowych kosmetyków. Kolejność była prosta: serum nawilżające, podkład wyrównujący koloryt, korektor pod oczy, delikatnie podkreślone kości policzkowe, brwi poprawione kredką, cienka kreska na górnej powiece, tusz do rzęs i szminka w stonowanym, cielistym odcieniu.

Usta i skóra: dwa drobiazgi, które robią różnicę

Wizażystka Garrison, cytowana w tym samym tekście HuffPost, radzi stosować bazę pod pomadkę i najpierw obrysować usta konturówką. Dzięki temu szminka nie rozlewa się w drobne zmarszczki wokół ust, co po sześćdziesiątce zdarza się często. Przy wyborze koloru dobrze sprawdza się to, co wybrała Nikki Makeup dla swojej mamy: stonowany, cielisty odcień, który nie przytłacza twarzy.

Carola Gonzalez poleca złuszczanie skóry mniej więcej trzy razy w tygodniu, bo na gładszej skórze makijaż lepiej się rozprowadza. Jeanette Aguirre przypomina o codziennym filtrze przeciwsłonecznym, który ogranicza przedwczesne starzenie się skóry. Te dwa nawyki działają niezależnie od tego, czy na co dzień się malujesz, czy nie.

Najważniejsza rada płynąca z wypowiedzi wszystkich makijażystek jest prosta: po sześćdziesiątce mniej znaczy lepiej. Kilka dobrze dobranych kosmetyków i przemyślanych ruchów pędzlem daje świeższy efekt niż gruba warstwa pudru i mocna czerń wokół oczu.

Ilustracja: wygenerowana przez AI

Comments

Loading...