Choroba Alzheimera to jedna z obaw, o których wiele z nas myśli po sześćdziesiątce. Dlatego każda wiadomość o teście, który miałby przewidzieć ją z wyprzedzeniem, budzi duże emocje. Nowe badanie z prestiżowego czasopisma medycznego JAMA pokazuje, że jeden wskaźnik we krwi rzeczywiście dużo mówi o przyszłym ryzyku. Jego autorzy dodają jednak ważne zastrzeżenie.
Co sprawdzili naukowcy
Badanie przeprowadził zespół z Mass General Brigham w Bostonie. Pierwszą autorką jest neuropsycholożka dr Rachel F. Buckley, a starszą autorką neurolożka dr Reisa Sperling. Naukowcy połączyli dane z sześciu badań obserwacyjnych i klinicznych prowadzonych w Ameryce Północnej, Japonii i Australii.
Objęły one 2684 starsze osoby, które na początku nie miały żadnych zaburzeń pamięci ani myślenia. Najwcześniejsze zaczęły się w 2004 roku, a ostatnie obserwacje pochodzą z 2025 roku. Uczestnicy co roku przechodzili testy pamięci. Na początku zbadano im krew i wykonano badanie obrazowe mózgu PET. W czasie obserwacji u około 478 osób pojawiły się zaburzenia poznawcze.
Co pokazało białko p-tau217
Badacze sprawdzali we krwi białko p-tau217, związane ze zmianami w mózgu typowymi dla choroby Alzheimera. Im wyższy był jego poziom, tym większe ryzyko późniejszych kłopotów z pamięcią. Związek utrzymywał się także wtedy, gdy uwzględniono złogi amyloidu w mózgu i genetyczne obciążenie wariantem genu APOE4.
U osób z bardzo wysokim poziomem p-tau217 szacowane prawdopodobieństwo zaburzeń poznawczych wynosiło:
- 38 proc. w ciągu 5 lat,
- 78 proc. w ciągu 10 lat.
Autorzy zaznaczają, że szacunek dziesięcioletni opiera się na wyraźnie mniejszej ilości danych, więc jest mniej pewny. Dr Buckley podkreśla, że nowością jest to, iż badanie szacuje poziom ryzyka dla konkretnej osoby, a nie tylko dla grupy.
Dlaczego nie robić testu na zapas
Mimo tych wyników autorzy nie zalecają rutynowego badania krwi w kierunku alzheimera u osób, które nie mają żadnych objawów. Dr Sperling mówi wprost, że obecnie dostępnych testów krwi nie poleca się osobom bez objawów. Powód jest prosty: nie ma jeszcze leczenia, które zatrzymałoby chorobę u zdrowych ludzi z wysokim ryzykiem.
Wynik nie zmieniłby więc zaleceń. Niezależnie od tego, co pokazałby test, rada brzmi tak samo: regularny ruch, zdrowa dieta i dobry sen. Wysoki wynik mógłby za to przynieść lata niepokoju, a wynik niski nie daje gwarancji na całe życie, bo badanie obejmowało ograniczony czas, a nie całe życie.
Pytania, które możesz zadać lekarzowi
Jeśli temat cię niepokoi, a zwłaszcza jeśli w rodzinie były przypadki choroby Alzheimera, porozmawiaj o tym na wizycie. Możesz zapytać:
- czy moje objawy, jeśli je mam, wymagają badań pamięci,
- czy w mojej sytuacji test krwi cokolwiek by zmienił,
- co mogę robić, by dbać o mózg, na przykład przy nadciśnieniu, cukrzycy czy kłopotach ze snem.
Sama rozmowa często uspokaja bardziej niż wynik badania. Lekarz pomoże też odróżnić zwykłe roztargnienie, które zdarza się każdemu, od objawów, które naprawdę wymagają diagnostyki.
Ograniczenia badania
Autorzy sami wskazują słabsze strony swojej pracy. Uczestnicy badań, z których pochodziły dane, mogą nie odzwierciedlać całej populacji. Potrzebne są większe i bardziej zróżnicowane badania z dłuższą obserwacją, by potwierdzić wyniki i dokładniej przewidywać ryzyko u pojedynczych osób. ScienceDaily dodaje, że test p-tau217 niedawno uzyskał dopuszczenie w Stanach Zjednoczonych.
Co to znaczy dla ciebie
Jeśli zauważasz u siebie lub bliskiej osoby kłopoty z pamięcią, gubienie się w znanych miejscach albo trudności z codziennymi sprawami, warto porozmawiać o tym z lekarzem rodzinnym. On zdecyduje, czy potrzebne są dalsze badania i u jakiego specjalisty. To zupełnie inna sytuacja niż robienie testu dla świętego spokoju, gdy wszystko jest w porządku.
Jeśli objawów nie masz, najwięcej możesz zrobić codziennymi nawykami: ruszać się, dbać o sen, jeść rozsądnie i kontrolować ciśnienie oraz cukier. O tym, czy jakiekolwiek badanie w kierunku alzheimera ma w twoim przypadku sens, najlepiej zdecydować razem z lekarzem.
Źródło: ScienceDaily na podstawie materiałów Mass General Brigham, JAMA.
Ilustracja: wygenerowana przez AI
Comments